Kontynuujemy nasz cykl spotkań pod nazwą ITroundtable.pl. To regularne dyskusje specjalistów z branży IT, podczas których staramy się analizować światowy i polski rynek nowych technologii, a także tworzyć idee i wizję rozwoju dla rodzimego biznesu. Drugie spotkanie poświęcilismy kwestiom usability i możliwościom aplikacji przeglądarkowych w konfrontacji z tradycyjnymi programami desktopowymi. Zachęcamy do lektury – to niepowtarzalna okazj a do tego, by poznać opinie specjalistów branży.

Od lewej: Marek Byszewski, Maciej Górski, Artur Żarski i Janina Mincer-Daszkiewicz.
Dariusz Nawojczyk [Webhosting.pl]: Aplikacje uruchamiane w przeglądarkach zdobywają coraz większą popularność, ale czy mają jakieś słabości? Co z punktu widzenia twórców oprogramowania jest główna słabością t
ego typu systemów?
Paweł Maciszewski [Uselab]: Myślę, że jest wiele takich słabości. Jedną z głównych jest czas reakcji i ewentualne opóźnienia w reakcji elementów interfejsu. Jako drugą słabość podałbym wydajność. Są takie miejsca w biznesie, które nie zostaną obsłużone przez aplikacje webowe. To są dwie główne wady, które teraz przychodzą mi do głowy. Dodatkowo dodam, że pokrycie Sieci nie zawsze jest dostępne – co wtedy?
Bartłomiej Lozia
[TETA]: Według mnie nie możemy zapomnieć o bezpieczeństwie. Możliwość potencjalnych ataków na aplikacje sieciowe jest bardzo duże.
Janina Mincer-Daszkiewicz [USOS]: Pamiętajmy jednak, by – mówiąc o responsywności – rozdzielić kwestię responsywność samego interfejsu oraz kwestie dostępu do danych. Jeśli aplikacja mocno bazuje na danych, to o tej responsywności w pierwszej kolejności będą decydowały tak naprawdę: ilości danych przesyłanych przez Sieć, przepustowość Sieci oraz możliwości tych technologii, które stosujemy po stronie interfejsu w zakresie buforowania tych danych.
Paweł Maciszewski: Tak, ale niezależnie od tego ta responsywność interfejsu będzie albo na niskim poziomie albo na wysokim. Jeśli dane będą duże, to responsywność będzie na niskim poziomie, będzie jakiś czas oczekiwania. Oczywiście, zawsze możemy to rozwiązać ładnym „loaderem”, ale to nie załatwia istoty sprawy.

Od lewej: Wiktor Zychla, Bartłomiej Lozia, Paweł Maciszewski.
Janina Mincer-Daszkiewicz: Zgadzam się co do tego, że technologia stosowana po stronie klienta w lepszym bądź gorszym stopniu wspomaga kwestię sprawnego dostępu do danych.
Wiktor Zychla [Vulcan]: Budujemy responsywne interfejsy bądź nie, a ich responsywność zależy tylko i wyłącznie od tego, jakich użyjemy technologii. Wydaje mi się, że Silverlight jest już dziś technologią, która daje nam narzędzia do budowy interfejsów online’owych niegorszych od ich desktopowych odpowiedników. Responsywność zależy tylko od ilości danych i od tego, jak złożone są procesy biznesowe. Dużym problemem dla aplikacji webowych jest cięgle pokrycie Sieci. W naszym przypadku nie możemy sobie pozwolić na tworzenie aplikacji tylko sieciowych, w rezultacie staramy się tworzyć takie hybrydy (sieciowo-desktopowe). Da się to zrobić, ale wydłuża się czas tworzenia takich rozwiązań.

Paweł Maciszewski.
Dariusz Nawojczyk: Gdzie zatem leży granica „wys
tarczalności” przeglądarki internetowej, a gdzie zaczyna się pole dla korzystania z systemów desktopowych?
Janina Mincer-Daszkiewicz: Wszystko zależy od tego, jakie są nasze cele biznesowe. Pod te cele dostosowujemy interfejsy.
Maciej Górski [Skanska]: Oprócz celów biznesowych kolejnym ważnym czynnikiem jest grupa docelowa.
Dariusz Nawojczyk: Czy technologie takie jak Javascript, Ajax, HTML5 czy Silverlight wystarczają do uzyskania efektywnego, tzn. użytecznego interfejsu?
Maciej Górski: Jakiś czas temu zastanawialiśmy się, z jakiej technologii skorzystać, budując nasze rozwiązania. Rozważaliśmy również te przeglądarkowe, jednak ostatecznie zdecydowaliś
my się na technologie WPF, która bardziej wykorzystuje zasoby komputera.
Tomasz Kopacz [Microsoft]: Byłem ostatnio na prez
entacji, na której rozważano, co będzie za 10-15 lat. Najważniejszą rzeczą było to, że za 10-15 lat na rynek pracy wejdą te osoby, które teraz grają w gry RPG. One są przyzwyczajone do tego, że zaczynają wydawać jakieś polecenia swojemu avatarowi, on coś robi itd. I teraz, jak po jednej stronie zestawimy osobę, która w takim świecie ż
yje, a po drugiej stronie się postawi formatkę, to to nie będzie dla niej żadne środowisko pracy. Ona nie będzie w ten sposób potrafiła myśleć. Oczywiście, można ją nauczyć tych formatek, ale może dla tych osób w ogóle interfejsy będą w innym kierunku szły. To nie będzie to,
co my teraz widzimy na rynku.
Janina Mincer-Daszkiewicz: To, co w "Raporcie Mniejszości" nas fascynowało jako taka nuta przyszłości, jest dziś przedmiotem studiów uniwersyteckich.
Marek Byszewski [Internetium]: Przyznam szczerze, że gdybym przez osiem godzin musiał machać rękami w pracy, to chyba nie bardzo by mi się to podobało. Wspomnę jeszcze o kosztach wytwarzania takich aplikacji. Zrobienie naprawdę bogatego interfejsu, do którego np. użytkownicy Office’a są przyzwyczajeni, jest jednak problematyczne. Nie chodzi nawet o design, bo są różne CSS-y, są też inne technologie, ale bardzo dużo czasu kosztuje nas wytworzenie takiego fajnego, wygodnego interfejsu, który jest niezwykle responsywny. Dla mnie pisanie bardziej zaawansowanych aplikacji z wykorzystaniem HTML-a to takie sprytne włożenie kwadratowego klocka do okrągłej dziurki.
Dariusz Nawojczyk: Które elementy w przeglądarce są zatem absolutnie nie do zrealizowania?
Artur Żarski [Microsoft]: Moim zdaniem powinniśmy spojrzeć najpierw na to, gdzie będziemy taką aplikację uruchamiać. Jeśli mówimy o ogólnym kliencie, to założenie jest takie, że działa on na systemie operacyjnym, np. na Windows 7 – w związku z tym nasza aplikacja powinna być w jakiś sposób zgodna z tym systemem.
Tomasz Kopacz: System operacyjny jest jakimś tam pudełkiem, które ma swoje cechy. Jeśli mówimy o stronach internetowych, to jest ich milion, praktycznie na pierwszy rzut oka podobnych i każdy twórca stara się teraz jakoś wyróżnić. Czyli ten użytkownik, który na nią zaczyna wchodzić, on nie bardzo jest w stanie przenieść takiego myślenia ze strony banku jednego na stronę banku drugiego, bo będzie miał trochę inny interfejs, trochę inną filozofię działania. Firma chcę się wyróżnić w Internecie, dlatego coraz bardziej będzie komplikować i robić różne rzeczy na swojej stronie, żeby być po prostu inną.

Marek Byszewski.
Dariusz Nawojczyk: Czy nie jest tak, że aplikacje internetowe często imitują interfejsy znane z aplikacji desktopowych?
Wiktor Zychla: Wydaje mi się, że pytanie, czy możemy w aplikacji webowej zrobić to samo, co w aplikacji desktopowej, nie może abstrahować od tego, jaką technologią się posługujemy po stronie przeglądarki. Ja widzę olbrzymią, wręcz potężną przepaść pomiędzy budowaniem aplikacji dla przeglądarki w taki klasyczny sposób, gdzie po stronie przeglądarki mamy HTML, Javascript, cokolwiek co natywnie obsługuje przeglądarka, a taką przeglądarką, która obsługuje środowisko uruchomieniowe Silverlight, które w zasadzie nie nakłada na nas żadnych ograniczeń.

Dariusz Nawojczyk: W jakich scenariuszach biznesowych aplikacje sieciowe nigdy się nie sprawdzą? Czy można powiedzieć, że taka sytuacja ma w ogóle miejsce?
Wiktor Zychla: Dzisiaj tak. Stoimy u progu tego, czym Silverlight będzie za kilka lat, kiedy zostanie już obudowany technologiami być może nawet spoza Microsoft. Dzisiaj nie wszystko da się w Silverlight zrobić, lub koszt wytworzenia był by za duży. Przykładem ograniczenia jest choćby paleta formatów, które typowo zwykło się nazywać „gridami”.

Tomasz Kopacz.
Janina Mincer-Daszkiewicz: Skoro mamy mówić o użyteczności tych interfejsów, to warto wspomnieć o niezależności od platformy systemowej – nie udawajmy że ten problem nie istnieje.
Artur Żarski: Zgadzam się z tym, jednak żyjemy w o tyle ciekawych czasach, że bez względu na to, jaki jest system operacyjny, coraz więcej pojawia się platform programistycznych i uruchomieniowych. Są one otwartymi standardami. Zaczyna się powoli taka tendencja, żeby każda platforma uruchomieniowa – czy to będzie framework czy maszyna wirtualna Javy czy cokolwiek innego – istniał na każdej platformie systemowej. My po stronie Microsoft będziemy bronić .NET Framework, ale z szacunkiem podchodzimy do wszystkich twórców linuksowych.
Tomasz Kopacz: Wtrącę się i dodam, że Silverlight na Mac OS jakoś tam działa. Ja patrzę na to z tej perspektywy – mamy pewnego rodzaju zestaw raczej uniwersalnych kontrolek i one są podobne pod względem zachowań do różnych systemów, np. pole tekstowe – jest wszędzie, lista też. Zabawa zaczyna się przy bardziej zaawansowanych interfejsach i tutaj, niestety, decyduje masa odbiorców
Janina Mincer-Daszkiewicz:: Informatyka się rozwija, potrzeby użytkowników się rozwijają. Użytkownik chce pracować w pracy na Window
sie, a w domy na Linuksie i dlaczego tak nie miałoby być?
Marek Byszewski: Technologia się zmienia, wszystko się zmienia, ale pieniądze pozostają te same. Jeżeli wszystko będzie standardowe, to czym się będziemy różnili od konkurencji?
Janina Mincer-Daszkiewicz: To dlaczego mamy standardowy interfejs systemu plików, a pod spodem są tak zupełnie różne systemy plików, że głowa boli?
Marek Byszewski: Ok, ale proszę zauważyć, że to są jednak wąskie dziedziny. Ja osobiście nie wierzę, że wypracujemy za mojego życia taki standard, co do którego wszyscy dostawcy się zgodzą. Powodem tego jest biznes, bo na jakim polu będziemy wtedy konkurować? Zawsze jest taka tendencja, że coś do tego standardu dodajemy od siebie, żeby się wyróżnić. Wierzę w to, że będzie kilku wielkich dostawców, którzy dopracują swoje środowiska – mniej lub bardziej zgodnie – raczej mniej, ale one będą na wszystkich platformach.

Wiktor Zychla.
Artur Żarski: Rozdzieliłbym tutaj dwie rzeczy. Z jednej strony popieram to, co powiedziała pani Janina – jeden interfejs, wspólny sposób dostępu, jedno środowisko uruchomieniowe, łatwe pisanie aplikacji bez względu na system. Z drugiej strony zgadzam sie z Markiem – mamy czysty biznes i bronimy swojej własnej platformy, swoich własnych rozwiązań. Jeśli udostępnimy to wszystkim, to zgadzam się, że przestaniemy zarabiać tyle, ile zarabialiśmy do tej pory. Więc trzeba tutaj znaleźć złoty środek.
Jest taka ciekawostka dotycząca języków programowania – żaden z nich nie posiada normy ISO. Jeśli mówimy o "uwspólnionym" interfejsie dostępu do różnego rodzaju usług, to zakładamy też to, że te języki programowania i te platformy będą zgodne z pewnymi standardami, dlatego zwracam uwagę, że żadna z platform nie jest ustandaryzowana. Każdy język ma własne certyfikaty, ale nie ma wspólnych standardów.

Janina Mincer-Daszkiewicz.
Dariusz Nawojczyk: W jakim kierunku będzie się zatem rozwijał Silverlight jako platforma uruchomieniowa? Czy Silverlight nie będzie czymś w rodzaju "killera" dla aplikacji napisanych w .NET?
Tomasz Kopacz: Z punktu widzenia grupy produktowej Silverlight kopiuje rozwiązania WPF – te które się sprawdziły i to zawsze będzie podzbiór. Taki wspólny model działania, który można uruchomić wszędzie. Zawsze będzie natomiast ten sprzęt, który będzie miał coś więcej, zawsze będzie ten, np. Microsoft Surface, jakiś „touchwall”, cokolwiek, co będzie miało jakieś dodatkowe funkcjonalności, co będzie wymagało dodatkowej obsługi. Bedzie zawsze jeden scenariusz, którego tak naprawdę Silverlight nigdy nie obsłuży.
ot;>DN: Czy nie będzie tak, że te mocne maszyny nie będą się tak bardzo liczyły, bo cała moc obliczeniowa będzie i tak w chmurze?
Janina Mincer-Daszkiewicz: Producenci sprzętu na to nie pozwolą. Pojawią się większe dyski itd.
Tomasz Kopacz: Spójrzmy na Xboksa. Mamy konsole, która po podłączeniu do Sieci – grę mogłaby pobrać, ale z powodu czysto użytkowych ona ją cache’uje lokalnie, po to aby było to wygodniejsze i szybsze. Chyba uniwersalna staje się prawda, że użytkownicy stają sie coraz bardziej nerwowi.
Wiktor Zychla: Być może wkrótce będzie tak, że wrócimy do tych czasów sprzed 20 lat, gdzie chmura serwerów nie tylko będzie uruchamiała logikę biznesową naszych aplikacji – ona będzie po prostu uruchamiała naszą aplikację. Jedyne czego my będziemy potrzebowali, to jakiś ustandaryzowany protokół pulpitu zdalnego. Wtedy już nie będzie znaczenia czy klientem naszym jest Windows czy Linux. Wtedy wrócimy do pisania tych starych dwuwarstwowych aplikacji, które będą się uruchamiały na serwerze i to nie będzie miało znaczenia, jaka tam jest technologia. Z punktu widzenia użytkownika on będzie dostawał sekwencję obrazów. Już teraz chyba dwie inicjatywy "gamingu serwerowego" są rozwijane.
Dariusz Nawojczyk: Wróćmy na chwilę do środowisk biznesowych. Jeśli napisaliśmy klienta lepszego od tego, który moglibyśmy stworzyć w przeglądarce, to pozostaje jeszcze kwestia zarządzania tymi aplikacjami. Jak sobie z tym radzicie?
Bartłomiej Lozia: Życie pokazuje, że choć aplikacja może być zainstalowana na końcówce użytkownika, to ze wzrostem liczby użytkowników i rozpoczęciu procesu utrzymania przez wąską grupę specjalistów pojawia się problem z dystrybucją oprogramowania i uaktualnień. Dlatego administratorzy decydują się uruchamiać usługi terminalowe i wtedy gruby klient jest uruchomiony na serwerze terminalowym, co powoduje że na końcówce nic nie trzeba instalować. Administrator jest pewny że, jak zrobi update tego klienta w jednym miejscu, to aktualizacja będzie wszędzie. Dodatkowo takie rozwiązanie pozwala korzystać z połączenia funkcjonalności interfejsu „grubego klienta” plus możliwość dystrybuowania tego gdzieś w Sieci.
Dariusz Nawojczyk: Jakie są faktyczne relacje pomiędzy produktywnością a użytecznością?
Janina Mincer-Daszkiewicz: Teza, że im szybciej działa aplikacja, tym szybciej użytkownik pracuje, jest moim zdaniem zła. Jak projektujemy aplikacje, to mamy jakieś cele biznesowe. W tych celach biznesowych jest wymienione, że użytkownik ma pracować wydajnie w ramach swojego biznesu, a aplikacja to zadanie powinna mu maksymalnie ułatwić.
Bartłomiej Lozia: Trzeba zrozumieć biznes i potrzeby użytkownika.
Wiktor Zychla: Użytkownik oczekuje, że jak odpali program, który nazywa się "dziennik", to on będzie wyglądał jak dziennik.
Artur Żarski: Dla mnie produktywność jest wtedy, kiedy mogę coś wykonać szybko. Z drugiej strony mamy aplikacje, która ładnie wygląda, potrafię się nią posługiwać w sposób intuicyjny. Przykładem dobrym jest Word 2007 i wstążka – wprowadzam tabelkę i pojawia mi się kontekstowo dodatkowe zakładki, które mi tą tabelkę pozwalają modyfikować. Dlatego ja bym się zastanowił, czy nie dałoby się stworzyć wspólnego terminu dla aplikacji użytecznej i produktywnej.
Paweł Maciszewski: Jedną z definicji użyteczności jest to, że użytkownik szybko osiąga cele, w związku z czym, jeśli on te cele osiąga szybko, to tak naprawdę przekłada się to bezpośrednio na produktywność.
Dariusz Nawojczyk: A czego nauczyły programistów aplikacje mobilne?
Paweł Maciszewski: Szczerze powiedziawszy, to był to taki "powrót do przeszłości". Kiedyś w DOS-ie był ograniczony dostęp do pamięci i tutaj wygląda to podobnie. Przez lata ilość tej pamięci wzrosła, pojawił się lepszy sprzęt i tak samo dzieje się z aplikacjami mobilnymi. Już jest łatwiej. Pojawiają się środowiska uruchomieniowe np. Silverlight. Jeśli chodzi o interfejsy, to zderzamy się z kilkoma problemami. Jednym jest bateria, drugim jest wydajność tych urządzeń, a trzeci to wielkość monitora. W przypadku urządzeń mobilnych niezwykle istotny jest również kontekst użycia. Czy trzymamy w lewej ręce czy prawej, czy jadąc samochodem itd.
Dariusz Nawojczyk: Na podstawie działań Microsoft możemy zaobserwować, że nie należy wszędzie wpychać swojego desktopu, bez względu na to, jak wielki będzie ekran. Czy jest możliwe, że całkowicie odejdziemy kiedyś od tej metafory desktopu, którą cały czas się posługujemy bez względu na to z jakiego urządzenia korzystamy?
Paweł Maciszewski: Tak. Powinniśmy o tym myśleć, bo są użytkownicy, którzy nie zawsze rozumieją, co to jest okno, co to jest folder, co to jest plik. Oni chcą wykonać jakąś akcje, konkretne działanie. Więc wyjęcie tak jakby podstawowych przycisków na zewnątrz i rezygnacja z pulpitu byłyby wskazane dla nich. Tutaj jednak również kontekst ma znaczenie.
Dariusz Nawojczyk: Czy estetyka interfejsu ma również znaczenie? Czy funkcjonalny i użyteczny interfejs musi być estetyczny?
Artur Żarski: Powinien być. Inaczej wygląda interfejs zaprojektowany przez programistę, a inaczej wygląda interfejs dokładnie ten sam, ale zaprojektowany przez kogoś, kto się na tym zna.
Paweł Maciszewski: Kwestia estetyki interfejsu została naukowo zbadana. Japończycy przeprowadzili test – wystawili dwa bankomaty o identycznych funkcjach. Jeden miał estetyczny interfejs, a drugi miał zwykły interfejs. Okazało się, że ludzie korzystający z estetycznego interfejsu popełniali dużo mniej błędów.
Dariusz Nawojczyk: Jak dużo czasu poświęcacie na estetykę podczas pracy nad interfejsem?
Paweł Maciszewski: Zazwyczaj jest tak, że projektujemy, programujemy i równolegle po skończonym projektowaniu rusza warstwa graficzna, która jest konsultowana z klientem. To w zasadzie zależy od wymagań klienta.
Dariusz Nawojczyk: Załóżmy, że powstał nowy interfejs – jak dużo czasu potrzeba, aby Ci którzy będą go używali, nauczyli się go?
Wiktor Zychla: W kontekstach, o których ja mogę powiedzieć, to przynajmniej trzykrotnie wymienialiśmy linię technologiczną różnych programów i nie przypominam sobie, żeby w jakikolwiek sposób „usability”, czy to w jaki sposób ten użytkownik odbiera ten interfejs, było w którymś momencie barierą. Zupełnie co innego decydowało o tym, że pierwsze zderzenie użytkowników z aplikacjami było niekorzystne – mianowicie to, że nowy program zastępuje ten, do którego ludzie byli juz przyzwyczajeni.

Bartłomiej Lozia.
Janina Mincer-Daszkiewicz: Podam przykład z innej dziedziny. W mojej starej mikrofalówce wiedziałam, jak podgrzać potrawę i jak zrobić grzanki, a w tej nowej to tylko podgrzewam. Zmienił się interfejs i teraz żeby, się dowiedzieć, jak te grzanki się robi, to ja musiałabym przeczytać dokumentacje. Musiałabym poświęcić 15 minut czasu i zawsze mi tych 15 minut brakuje.

Maciej Górski.
Dariusz Nawojczyk: Ja mam inny przykład – ludzie, którzy przesiadają się ze starych wersji Office do nowych. Pomimo ogromnych środków, które Microsoft przeznaczył na badania nowego interfejsu i na jego stworzenie, to i tak pojawiają się ludzie którzy wola stary. Dlaczego?
Wiktor Zychla: Ja zaliczam się do tej grupy, którzy wolą stary interfejs Office. Po dziewięciu miesiącach używania nie mogę się do nowego przyzwyczaić.

Od lewej: Maciej Górski i Artur Żarski.
Maciej Górski: W dzisiejszych czasach człowiek już nie chce czytać instrukcji, dlatego taka odważna zmiana interfejsu jest ryzykowna. Nie twierdzę, że nie należy tego robić, bo postęp musi być, ale może powinien on być delikatny, ostrożny. Office jest dobrym przykładem na to, że firma bardzo odważnie zmieniła interfejs.
Artur Żarski: Zgadzam się po części. Wydaje mi się, że to wynika tylko i wyłącznie z lenistwa. Zgadzam się, że jak ktoś jest przyzwyczajony do interfejsu A, to trudno mu się przesiąść na interfejs B. Pytanie: czy nie warto czasami poświęcić kilku chwil na opanowanie tego nowego? Często zwiększy to naszą produktywność.
Wiktor Zychla: Nie możemy powiedzieć, że zmiana zawsze jest na lepsze.
Janina Mincer-Daszkiewicz: Spójrzmy, jak trudne staje się nasze zadanie jako programistów. Z jednej strony użytkownik ma pewne przyzwyczajenia i wygodna dla niego jest standaryzacja, z drugiej strony chce nowości, chce estetyki i trzeba mu jakoś dogodzić.
Barłomiej Lozia: Trudnym zadaniem dla nas będzie projektowanie interfejsów dla Surface. Ogólnie w przypadku ekranów dotykowych mamy zupełnie inny zestaw kontrolek, całkiem inne zachowanie, kiedy operujemy gestami. I to jest wyzwanie. Na razie gdzieś w naszych głowach tkwi przekonanie, że kiedyś to będzie, ale boimy się podejść do tego tematu, bo to jest zupełnie inne podejście do projektowania interfejsu.
Wiktor Zychla: My od czasu do czasu wymieniamy w naszych aplikacjach layout. W ten sposób, że wszystkie funkcje biznesowe dokładnie w tym samym miejscu są zachowane, tylko zmienia się kolorystyka, zamieniamy ikony. Po którejś tam kolejnej wymianie dostajemy sygnały od użytkowników, że ta nowa aplikacja jest jakaś bardziej przyjazna, że z niej się lepiej korzysta, co nas trochę bawi, bo jest to dokładnie ten sam program – tylko ładniej wygląda.
Marek Byszewski: Ja myślę, że to oczywiste, że ludzie nie lubią, jak się im zabiera to co dobrze znają.
Dariusz Nawojczyk: Czy nowe interfejsy są w ogóle potrzebne? Czy nie jest może tak, że klienci sami apelują, aby nie zabierać im dobrze znanego interfejsu?
Maciej Górski: Mówią tak w momencie zmiany. To jest naturalne. Natomiast interfejsy trzeba od czasu do czasu odświeżyć, choćby dlatego, że powstają przez wiele lat i stają się w pewnym momencie nieoptymalne. W przypadku takiej aplikacja jak nasza na jej wygląd miało wpływ wiele osób, które nie były projektantami ani informatykami, a jedynie użytkownikami. Jest to system ERP napisany przez pracowników Skanska na potrzeby naszej firmy o nazwie Korab. Dodam, że to duży system – ostatnio mieliśmy audyt KPMG, o który sami poprosiliśmy, żeby zorientować się jak nasz system ma się do rozwiązań wiodących na rynku i wyszło to tak, że w obszarach, na których nam zależało, wypadliśmy lepiej.
Paweł Maciszewski: Mam wrażenie, że powinniśmy odróżnić odświeżenie na zasadzie zmian graficznych, od odświeżenia na zasadzie zmian ergonomicznych.
Dariusz Nawojczyk: TETA jest typowym przykładem firmy, która tworzy na masowa skalę duże rozwiązania – czy wykorzystujecie nowości Windows 7 przy projektowaniu tej aplikacji?
Bartłomiej Lozia: Produkt, nad którym pracujemy, nazywa się TETA Constellation. Jest to pakiet ERP o dużej funkcjonalności biznesowej, którym konkurujemy z SAP-em na polskim rynku. Zbudowany jest z wykorzystaniem bazy Oracle i platformy .NET. Interfejs użytkownika, czyli moduł kliencki bazuje na Windows Forms z elementami Windows Presentation FOundation. Po drodze stoi serwer hostujący logikę biznesową. Serwer zbudowany jest również w oparciu o platformę .NET. Do tej pory zintegrowaliśmy klienta aplikacji TETA Constellation z systemem Windows 7 w zakresie paska postępu, jumplisty oraz mechanizmu „Search” z którego jesteśmy najbardziej dumni. Są to typowe rzeczy wystawiane przez API Windows 7.
Marek Byszewski: W przypadku Korab zastosowany będzie także system wyszukiwania oparty o Federated Search, gdzie dla użytkownika nie ma różnicy czy szuka obiektów w systemie ERP czy dokumentów na dysku.
Dariusz Nawojczyk: Kilka razy dzisiaj pojawiła się kwestia pewnej dychotomii. Z jednej strony mamy programistów, z drugiej mamy designerów i we współpracy tych dwóch grup czasami iskrzy.
Maciej Górski: Ja przeżyłem bardzo pozytywne zaskoczenie we współpracy tych dwóch zespołów. Poprosiliśmy grafików, których mamy w firmie, ale specjalizujących się w innej dziedzinie, o zaprojektowanie interfejsu. To, co od nich dostaliśmy, bardzo pozytywnie nas zaskoczyło – nie było to nic nowatorskiego, ale nasi programiści nie potrafili sami tego wyprodukować, dlatego czasami warto zainwestować pieniądze w grafika czy projektanta.

Paweł Maciszewski: Ja mam często do czynienia z kłótniami pomiędzy programistami i projektantami. Uważam, że są dwa klucze do osiągnięcia sukcesu. Jednym kluczem jest to, aby jakiś przedstawiciel programistów brał udział w doradzaniu projektantom na etapie tworzenia architektury. Drugi klucz jest taki, żeby dokumentacja, która przekazuje się programistom, była w postaci obrazków.
Bartosz Lozia: Przy jednym projekcie, który zaczynaliśmy, był mocny udział projektanta i grafika. Efektem pracy tego zespołu było przygotowanie przez grafika makiet typowych formularzy wraz z rozmieszczeniem oraz wymiarowaniem elementów. Makiety stały się wzorem kopiowanym przez wielu programistów . Wszystko po to, aby przy zespole 60-ciu programistów uniknąć efektu różnorodności formatek.

Marek Byszewski: Kiedyś chcieliśmy zatrudnić takiego projektanta graficznego z zacięciem informatycznym – okazuje się, że ciężko o takie osoby.
Webhosting.pl - IT roundtable - usability - cz. 1/2
Webhosting.pl - IT roundtable - usability - cz. 2/2